1

2

3

4

5

 

Wyprzedażowe pułapki cenowe

Duża, kolorowa tabliczka z informacją o obniżce ceny umieszczona przy konkretnym towarze działa na nas wprost magnetycznie. Przyciąga wysokością obniżki, kusi potencjalną oszczędnością. Niestety, może być także pułapką, która spowoduje, że zamiast zaoszczędzić – stracimy i to sporo. Nie wszystkie wyprzedaże i obniżki są faktycznie korzystne. Niektóre generuje się tylko po to, żeby „upchnąć” zalegający na sklepowych półkach produkt. Dlatego też, zanim wrzucimy do koszyka przeceniony produkt, warto najpierw sprawdzić, czy to rzeczywiście okazja. Jeśli zamierzamy po obniżonych cenach zakupić produkty żywnościowe, powinniśmy sprawdzić najpierw datę ich przydatności do spożycia, a następnie zweryfikować, czy faktycznie jeszcze nadają się do jedzenia. Kiedy chcemy po promocyjnych cenach kupić ubrania albo obuwie, koniecznie należy najpierw zwrócić uwagę na ich jakość, a także na to, czy nie ma tam żadnych dziur, ubytków, niedociągnięć. W przypadku zakupu sprzętu elektronicznego dobrze upewnić się w tym, iż nie jest on uszkodzony albo zastany na tyle, że i tak nie zadziała. Promocja bowiem promocją, ale o swoje interesy i zadowolenie z zakupów dbać należy. No bo po co później wyrzucać sobie niefrasobliwość i zbytnie połaszczenie się na niską cenę, która tak naprawdę okazała się pułapką?

Kupowanie w promocji

Dwie bluzki w cenie jednej, proszek do prania z płynem do płukania w gratisie, dwupak ryżu, butelka wody mineralnej za grosze, czteropak soku – to tylko niektóre z przykładów dostępnych w sklepach promocji. Sprzedawcy na wszelkie sposoby starają się przyciągnąć klientów, a że jesteśmy społeczeństwem dość podatnym na wszelkie promocje, obniżki, wyprzedaże i gratisy, chętnie chwyt ten stosują. My jednak powinniśmy okazać się klientami świadomymi. Co to znaczy? Ano to, że najpierw powinniśmy opłacalność danej promocji przeanalizować. Owszem, nie ma co popadać w skrajności i zastanawiać się, czy naprawdę warto kupić trzy torebki proszku do pieczenia w cenie dwóch. Analiza jednak jest już konieczna, gdy oferta promocyjna dotyczy kwot zdecydowanie wyższych niż 50 groszy za kartonik specyfiku do ciasta. Kupując w promocji ubrania, buty, sprzęt elektroniczny czy nawet długotrwałe produkty żywieniowe, zawsze warto sprawdzić ich jakość, stan, w jakim się znajdują, zdatność do użytkowania lub spożycia. Sprawdzić też warto, czy promocja na pewno jest promocją, a nie tylko sztucznym obniżeniem ceny zastosowanym w celu przyspieszenia sprzedaży produktu. Wszystkie te „okazje”, z których korzystamy powinny nam bowiem rzeczywiście pomagać i ułatwiać, a nie jeszcze bardziej uszczuplać nasz budżet.

Przemyślane dokonywanie wyboru

Niektórzy nie mają problemu z podejmowaniem decyzji. Na ogół wiedzą, czego chcą i wybór takiej czy innej opcji nie stanowi dla nich najmniejszego kłopotu. Są też jednak i tacy, którzy nie potrafią szybko zdecydować nawet w kwestii tego, czy wypić kawę z mlekiem czy może ze śmietanką. Taki kłopot z decyzyjnością może niekiedy bardzo skomplikować funkcjonowanie w różnych sferach życia: zawodowej, społecznej, a nawet – zakupowej. Przemyślane dokonywanie wyboru bowiem może ułatwić nam wiele działań. Przydatne jest także w kwestiach finansowych czy ekonomicznych. Niezbędne okazuje się również, gdy wybieramy się na zakupy. Szczególnie tutaj ochronić nas może przed konsekwencjami nieprzemyślanych wyborów. Jeśli dobrze zastanowimy się nad tym, co chcemy kupić, unikniemy później niepotrzebnego rozczarowania. I chodzi tutaj nie tylko o zakup ubrań czy butów. Ta sfera przemyślanego dokonywania wyborów dotyczyć powinna także wszelkiego typu operacji finansowych, dysponowania pieniędzmi. Im dokładniej przeanalizujemy, im lepiej przemyślimy, im trafniej wybierzemy – tym więcej korzyści dla siebie uzyskamy. I początkowo taka konieczność obstawania przy jednej opcji i niemożliwość zmieniania jej co chwilę może okazać się problematyczna. Z czasem jednak sami przekonamy się, że rzeczywiście warto.

Kupować i oszczędzać

Kupowanie to czynność, która kojarzy się przede wszystkim z wydawaniem pieniędzy i, idącymi za tym, stratami finansowymi oraz zmniejszonym stanem dostępnych na koncie środków finansowych. Okazuje się jednak, że kupując i wydając, można również oszczędzać. Sklepy często kuszą różnymi promocjami, które niekiedy faktycznie są trafne i warte uwagi. Korzystając z takich dobrze skonstruowanych wyprzedaży, faktycznie można nie tylko wydać pieniądze, żeby wejść w ten sposób w posiadanie określonej rzeczy, ale jeszcze przy tym zaoszczędzić. Ostatnio coraz częściej spotkać można oferty, w których proponuje się dwa produkty w cenie jednego. Jeżeli ich jakość jest faktycznie dobra, a cena rzeczywiście konkurencyjna, to dlaczego nie skorzystać? Są także takie produkty, których kupowanie w dużych ilościach jest o wiele korzystniejsze niż ciągłe dokupowanie. Należą do nich chociażby środki higieniczne, sypkie produkty żywnościowe, mające długi okres przydatności do spożycia przetwory. Podobnie może być też z ubraniami czy obuwiem. Czasem faktycznie warto rozejrzeć się po wyprzedażach i poszukać takich obniżek, dzięki którym kupimy nie tylko oryginalną, ciekawą bluzkę czy sukienkę, ale też starczy nam jeszcze na dokupienie do niej dodatków i stworzenie ciekawego zestawu za niewielkie pieniądze.

Cenowa moc wyprzedaży

Koniec sezonu letniego czy zimowego coraz częściej kojarzy się nie tylko ze zmianą pór roku, temperatury i widoku za oknem, ale przede wszystkim – z wyprzedażami, promocjami, końcówkami kolekcji. Nie możemy się doczekać chwili, gdy w witrynach sklepowych pojawią się tabliczki informujące, że od teraz kupić można oferowane produkty po obniżonej cenie. Co prawda nie dotarł jeszcze do nas wyprzedażowy szał z Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych, ale wszystko wskazuje na to, że niedługo i przed rodzimymi centrami handlowymi w dzień otwarcia sezonu obniżkowego zaczną tworzyć się kolejki ustawiające się na długo przed godziną rozpoczęcia pracy w danym sklepie. Wyprzedaże mają swój urok. Kryją też jednak w sobie pewne niebezpieczeństwa. Wbrew pozorom, łatwo się od nich uzależnić. Łatwo również wydać w nieprzemyślany sposób dużo pieniędzy, których później nie da się odzyskać, chyba że przy pomocy sprzedaży nietrafnie zakupionych przedmiotów czy ubrań. Czynnikiem najbardziej przyciągającym w wyprzedażach są oczywiście ceny. Tutaj jednak również trzeba uważać. Okazuje się bowiem, że nie wszyscy sprzedawcy są uczciwi i czasem, paradoksalnie, zamiast zaoszczędzić – przepłacimy. Warto zatem dokładnie każdy zakup przemyśleć i nie dać się porwać kolorowym planszom z przekreślonymi cenami.

W zakupowym szale

Chcesz mieć to. Wydaje ci się, że potrzebujesz też i tego. Uważasz, że skoro już kupujesz rzecz A, to dorzucisz jeszcze rzecz B, która tak naprawdę wcale nie jest potrzebna, ale co z tego – może przyda się za jakiś czas. Wchodząc do sklepu, szczególnie do dużego centrum handlowego, wpadamy w istny szał zakupowy, pogłębiający się wtedy, gdy na horyzoncie pojawia się tablica z informacją o wyprzedaży, przecenie, likwidacji kolekcji. Taki zakupowy szał ogarnia nas z różnych powodów. Nie potrafimy nad nim zapanować, czasem go po prostu nie kontrolujemy. Mówimy, że nam nie przeszkadza, że czasem potrzeba takiego „zapomnienia”, ale po weryfikacji jego skutków na koncie bankowym zmieniamy zdanie. Specjaliści mówią, że takie zachowanie jest niezdrowe. Radzą wychodzenie do sklepów z listami zakupów, omijanie promocji, nabywanie tylko tego, co naprawdę jest potrzebne i niezbędne. Cóż, dobre rady dobrymi radami, a zachowanie człowieka swoją drogą. Z niektórymi przyzwyczajeniami, również tymi zakupowymi, naprawdę ciężko sobie poradzić, a dopóki są nieszkodliwe – może i nie warto? Różnie jest to interpretowane i pewnie ilu ekspertów w tym zakresie, tyle też opinii na ten temat. Każdy z nas natomiast, zapytany o ocenę tendencji do zakupowego szału, odpowiedziałby według własnych predyspozycji.

Oszczędne robienie zakupów

Gospodarka światowa podnosi się z kryzysu, który stał się odczuwalny we wszystkich jej sektorach i znacząco wpłynął również na poszczególnych ludzi. Od pewnego czasu zatem powrócić próbujemy do oszczędzania i takiego gospodarowania finansami, które pozwoli nam kupić jak najwięcej za jak najmniej. Pierwszym krokiem przy robieniu zakupów stała się teraz weryfikacja tego, czego naprawdę potrzebujemy. Następnie, stworzywszy już listę potrzebnych produktów, najczęściej żywieniowych, porównujemy ceny tych wyrobów w różnych sklepach i wybieram taki dyskont, gdzie kupimy wyroby nie tylko po dobrych cenach, ale też w odpowiedniej jakości. Często korzystamy z promocji. Lubimy kupować dwupaki czy trójpaki. Robimy zapasy, bo z kalkulacji wychodzi, że lepiej kupić paczkę więcej i mieć na dłużej. W przypadku ubrań i butów również najpierw szukamy przecen i wyprzedaży. Nie stronimy od coraz popularniejszych ostatnio second handów. Zdarza się i tak, że sami wyciągamy z szafy stare, nienoszone już ubrania, i jeśli tylko są w dobrym stanie, odrabiamy je, przerabiamy według obecnie obowiązujących trendów. No i, co chyba najważniejsze, takie trochę szukanie i kombinowanie, przestaje już irytować, a zaczyna bawić. Uczy też kreatywności i powoduje, że zaczynamy kupować to, czego naprawdę potrzebujemy.

Efekt kryzysu gospodarczego

Swego czasu pojęcie „kryzysu” odmieniane było przez wszystkie przypadki. Mówiono o nim w radiu i w telewizji. Pisano w prasie i na portalach internetowych. Debatowano. Analitycy prześcigali się w opiniach na temat tego, jakie są przyczyny tegoż kryzysu, jakie będą jego konsekwencje, jak wpłynie on na rozwój gospodarczy, jakie zmiany przyniesie. Wszyscy najpierw nim straszyli i przed nim ostrzegali, później uspokajali, a na koniec próbowali przewidzieć, co z tego wyniknie. Teraz słowo „kryzys” jest już mniej medialne, ale i tak, z większą lub mniejszą częstotliwością, powraca. Mówi się o nim głównie w kontekście efektów i skutków, które przyniósł. A jest tego na pewno dużo. Problemy ze znalezieniem zatrudnienia, redukcje etatów, podejmowanie z konieczności zatrudnienia niezgodnego z wykształceniem, kwalifikacjami, kompetencjami, doświadczeniem i umiejętnościami. Pojawiają się też takie konsekwencje jak zmniejszenie wysokości wynagrodzeń i idące za tym obniżenie stopy życiowej. Już po tym pobieżnym wyliczeniu widać, że kryzys szkód poczynił naprawdę dużo. Nasza gospodarka jest jednak tak skonstruowana, że gorszych okresów uniknąć się nie da. Trzeba zatem nie tylko uodpornić się na nie, ale przede wszystkim: znaleźć sposoby radzenia sobie w tych jednak dość ekstremalnych sytuacjach.

Skąd brać pieniądze

Pytanie o to, skąd biorą się pieniądze, najczęściej zadają małe dzieci. Niestety, obecne realia rynku pracy pokazują, że i dorośli, pracujący i zarabiający ludzie, również zastanawiają się, skąd wziąć pieniądze, by na wszystko na pewno starczyło. Podstawowym, najpewniejszym, najbezpieczniejszym i najbardziej stabilnym źródłem dochodu osób pracujących jest oczywiście wynagrodzenie otrzymywane za pracę. Ci, którzy nie zarobkują, ale są zarejestrowani w urzędzie pracy, mogą liczyć na zapomogę, która jednak jest jedynie czasową pomocą finansową. Zawsze można znaleźć pracę dorywczą,, ale w takim przypadku nie ma co liczyć na finansową stabilizację i wynagrodzeniową pewność. Skąd jeszcze można „wziąć” pieniądze? Zawsze istnieje opcja zapożyczenia się lub zaciągnięcia kredytu, jeżeli spełniamy ku temu odpowiednie warunki i zachowujemy odpowiednie kryteria dotyczące zdolności finansowej. Pamiętać jednak trzeba wtedy, że każdy kredyt i każda pożyczkę trzeba spłacić i to z odsetkami. Istnieją jeszcze takie drogi jak wsparcie z opieki społecznej czy pomoc rodziny, lecz jak długo można tak funkcjonować? Owszem, o pracę teraz niezwykle trudno, ale warto włożyć trud w staranie się o jej znalezienie, by dzięki temu zapewnić sobie finansową niezależność, a takiej przecież każdy z nas potrzebuje.

Ekonomiczne planowanie wypłaty

Nadchodzi dziesiąty lub dwudziesty dzień miesiąca. Czas przelewu wynagrodzenia. Odruchowo najpierw sprawdzamy stan konta bankowego, a później dokonujemy wypłaty środków pieniężnych. No i nadchodzi ten nieunikniony, comiesięczny czas, kiedy wypadałoby zaplanować wydatki na okres najbliższych trzydziestu dni. Co prawda nie wszyscy tak robią, ale praktyka pokazuje, że tworzenie takiej „rozpiski finansowej” zdecydowanie ułatwia rozdysponowywanie dochodów. Część wydatków jest stała: opłaty, rachunki, jedzenie, dojazdy do pracy czy szkoły, utrzymanie domu. Inne pojawiają się z dnia na dzień i także trzeba im sprostać. Nie raz przecież zdarzyć się może jakaś niespodziewana awaria, której naprawa wiąże się oczywiście z kosztami. Innym razem natomiast trzeba kupić nowe buty czy spodnie. Czasem też pojawia się po prostu ochota na pójście do kina, teatru czy zwyczajne wyjście ze znajomymi. Nie sposób przecież odmawiać sobie wszystkiego, tłumacząc się tym, że wypłata ciągle niska, a dla siebie czasu brak. Są i takie sytuacje, gdy posiłkować się możemy oszczędnościami lub tą nadwyżką pieniężną, która pozostała z minionego miesiąca. Dobre rozplanowanie wydatków jednak jest zdecydowanie trafnym pomysłem, gdyż może nas uchronić przed niepotrzebnym „stresem finansowym” i niespodziewanymi brakami.