1

2

3

4

5

 

Trudne decyzje finansowe

Z finansami każdy z nas ma do czynienia właściwie codziennie. Towarzyszą nam one praktycznie od zawsze, bo już w szkole podstawowej, a później także przez cały okres edukacji, stykamy się z zagadnieniami dotyczącymi tego, jak decydować o finansach, by decyzje te były zasadne, trafne i właściwe. Mimo to, czasem i tak boimy się wszelkich bardziej lub mnie ryzykownych decyzji związanych ze sferą finansową. W zasadzie mało co daje fakt, że już w podstawówce uczono nas, jak zarządzać finansami. Gdy nauka ta odbywała się na „nierealnych” pieniądzach, łatwiej nam było dokonywać określonych transakcji, tworzyć różne wizje biznesplanów i sposobów wykorzystywania dochodów. Kiedy jednak do dyspozycji mamy realne pieniądze i to na dodatek zarobione przez siebie, zdecydowanie trudniej nam decydować o wydaniu ich na cel, którego powodzenia nie do końca jesteśmy pewni. Zupełnego braku decyzyjności w kwestiach finansowych nie sposób uniknąć. Jeśli chodzi o stałe wydatki, nie mamy tutaj raczej problemu z dysponowaniem określonymi kwotami i decydowaniem o nich, gdyż wiemy, że to konieczne. Innym razem trzeba się dobrze zastanowić nad skutkami i konsekwencjami kroku, który zamierza się wykonać. Trudniej natomiast jest wtedy, kiedy pojawia się nowy zakres decyzyjny i z nim też trzeba sobie poradzić.

Konto vs. skarpeta

Nie da się ukryć tego, że pieniądze są w naszym życiu bardzo ważne. Mówi się, że nie dają szczęścia, ale w myśl drugiego porzekadła – bez nich raczej trudno żyć. I w zasadzie nic w tym dziwnego: są przecież podstawą umożliwiającą nam zaspokojenie tak podstawowych potrzeb życiowych, jak i realizację tych bardziej „ekskluzywnych” wymagań. Dość istotnym zagadnieniem jest tutaj refleksja na temat tego, gdzie pieniądze przechowywać: na koncie bankowym, czy może w domu, w przysłowiowej skarpecie? W banku pieniądze są teoretycznie bezpieczniejsze. Do indywidualnego konta osobistego nikt inny nie ma przecież dostępu, wszelkie transakcje natomiast muszą być potwierdzane. Jeżeli natomiast pieniądze przechowujemy w domu, zawsze mamy do nich dostęp i wciąż są „pod ręką”. Istnieje jednak większe ryzyko ich utraty. No i oczywiście większa pokusa wydania tego, co jest praktycznie tuż obok. Obecnie standardem są oczywiście konta bankowe, z których korzystają właściwie wszyscy. Jedynie nieliczni upierają się przy przechowywaniu wszystkich oszczędności i bieżących wpływów w domu. Decyduje tutaj przyzwyczajenie albo też może jakiś wewnętrzny strach przed powierzaniem pieniędzy „obcym”, za jakich uważane są banki. Które rozwiązanie jest lepsze? To już decyzja indywidualna – każdy robi tak, jak woli.

Bankowe konto oszczędnościowe

Oszczędności to temat-rzeka. Po co oszczędzać, jak oszczędzać, na co wydać odłożone pieniądze, jak najskuteczniej utrzymać to, co odłożone. Składać na konkretny cel, czy dlatego, że taka panuje moda. No i kwestia jeszcze jedna: gdzie oszczędzać. Przechowywać te „dodatkowe” pieniądze w domu czy w banku. Jeśli w domu, to gdzie? W sejfie? Pod poduszką? Jeżeli na koncie, to w jakim banku? I jaki charakter ma mieć to konto? Powinno być standardowym kontem rozliczeniowo-oszczędnościowym? A może sprofilowanym kontem oszczędnościowym? Albo też subkontem przeznaczonym na oszczędności? Takich pytań może mnożyć się naprawdę wiele i nic dziwnego w tym, że się pojawiają. Żeby odpowiedzieć sobie na nie i rozwiać wątpliwości, zawsze można zasięgnąć porady konsultanta bankowego. Warto także poczytać oferty banków, porównać je, zweryfikować zasady użytkowania kont i dobrać takie, które najbardziej będzie odpowiadało naszym potrzebom. Warto wypisać sobie, czego oczekujemy od konta oszczędnościowego i jakie powinno ono posiadać cechy, żebyśmy byli usatysfakcjonowani korzystaniem z niego i dopiero z taką listą zasiąść przed monitorem komputera, by przejrzeć dostępne oferty bankowe. Im dokładniej skonkretyzujemy wymagania, tym łatwej będzie nam znaleźć taki typ konta, którego faktycznie potrzebujemy.

Po co oszczędzać

Oszczędności są tematem zawsze aktualnym i „świeżym”. Czasem dość drażliwym, innym razem skłaniającym do refleksji, a jeszcze innym – będącym po prostu powodem do żartów i śmiesznych opowiastek. Na ogół jednak zastanawiamy się tylko nad tym, jak oszczędzać i co robić, by te oszczędności faktycznie na koncie się utrzymywały. Zdecydowanie rzadziej natomiast mówimy o tym, po co oszczędzać. Z jednej strony wydaje się to oczywiste. Oszczędzamy, bo mamy w tym bardziej lub mniej określony cel, bo chcemy na coś odłożyć, bo chcemy kupić coś, nie zadłużając się i nie biorąc pożyczek czy kredytów, bo chcemy gdzieś wyjechać, bo zamierzamy zrobić remont. Niekiedy też głównym powodem oszczędzania jest to, że potrzebujemy zabezpieczenia finansowego na wypadek nagłego zdarzenia losowego, utraty pracy, kryzysu finansowego, choroby. Pewność, że na bankowym koncie jest pewna suma pieniędzy, którą można wspomóc się, daje komfort. Widać zatem, że powodów oszczędzania i celów spożytkowania odłożonych środków finansowych wskazać możemy naprawdę wiele. Nie zmienia to jednak faktu, że czasem pojawia się problem z ich skonkretyzowaniem, a to może w jakiś sposób niekorzystnie wpłynąć na sam proces oszczędzania. Lepiej bowiem idzie „odkładanie”, gdy w perspektywie widać konkretny cel przeznaczenia tej sumy.

Zasady domowej ekonomii

Ekonomia to pojęcie kojarzące się wielu z jakąś wyższą bankowością, dużymi rynkami finansowymi, wielkimi korporacjami bankowymi. Okazuje się jednak, że ekonomia dotyczy każdego z nas. I to nie tylko dlatego, że na wielu kierunkach studiów jest jednym z przedmiotów programowych. Spotykamy się z nią po prostu w życiu codziennym. Coraz częściej obecna jest w naszych domach, dlatego warto zapoznać się z tym pojęciem, określić wpływ ekonomii na naszą domową gospodarkę pieniężną i określić zasady, którymi będziemy kierować się, ekonomię tę realizując. Co ważne, nie chodzi tutaj tylko o wydawanie pieniędzy. Domowa ekonomia wiąże się też z eksploatacją i wykorzystywaniem urządzeń gospodarstwa domowego, korzystaniem ze środków czystości, produktów żywnościowych, przyborów higienicznych. To po prostu swego rodzaju oszczędność i takie działanie, które pozwoli jak najmniejszym kosztem osiągnąć jak najwięcej. Nie znaczy to wcale, że musimy z wielu rzeczy rezygnować. Wystarczy w przemyślany sposób używać ich i korzystać z nich tak, by faktycznie było to pożyteczne. Wprowadzenie takich niepisanych oczywiście „zasad ekonomicznego użytkowania i korzystania” z czasem pokazać może, że nie zawsze trzeba dużych nakładów finansowych, aby mieć „pod ręką” wszystko, czego potrzeba do funkcjonowania domu.

Pusto w portfelu

Takiej sytuacji doświadczyło zapewne wielu – i to nie tylko bezrobotnych czy przebywających na zasiłku, ale też pracujących. Do przysłowiowego „dziesiątego” daleko, a w portfelu pustki. Może i znajdzie się kilka złotych, ale jak tutaj konstruktywnie je wykorzystać i rozdysponować. W takiej sytuacji najprostszym sposobem jest pożyczenie od kogoś brakującej do wypłaty kwoty. Pamiętać należy jednak, że oddanie takiej pożyczki jest nieuniknione. Jeżeli jednak już musimy pożyczać, lepszym rozwiązaniem jest poproszenie o parę złotych kogoś z rodziny albo przyjaciół. Gdy bowiem zdecydujemy się na zaciągnięcie pożyczki z firm pożyczających krótkoterminowo gotówkę, musimy liczyć się z tym, że oprócz tego, co pożyczyliśmy, konieczny stanie się tez zwrot procentu. Gdy sytuacja finansowa nie jest aż tak tragiczna, można spróbować po prostu zacisnąć pasa, zredukować wydatki i postarać się na tych „ostatkach” jakoś funkcjonować do końca miesiąca. Kolejnym z rozwiązań będzie też sięgnięcie po oszczędności, jeżeli takie posiadamy. Bak pieniędzy współcześnie, niestety, nie jest żadną nowością, ale nie jest także sytuacją na tyle komfortową, żeby dzielić się nią z kimkolwiek. Niekiedy jednak znajdziemy się w takiej sytuacji, że przeżycie do końca miesiąca bez pożyczki będzie po prostu niemożliwe.

Domowa gospodarka finansowa

Pieniądze mają taką dziwną właściwość, że szybko ich ubywa. Czasem wydaje nam się, iż nie zdążymy nawet spojrzeć za siebie, a wypłata z konta ucieka. To jednak nie zmienia faktu, że i tak opłacać musimy rachunki, zapewniać sobie i bliskim dostęp do realizacji podstawowych potrzeb: jedzenia, ubioru, dojazdów do szkoły czy pracy. Żeby te wszystkie elementy zrealizować, musimy nauczyć się dobrej gospodarki finansowej. Ludzie stosują różne metody. Popularne są tworzone w ramach konta bankowego subkonta, na które wpłaca się określone kwoty z konkretnym przeznaczeniem, na przykład: na jedzenie, opłaty, na bilety miesięczne. Często spotykane jest także funkcjonowanie z ołówkiem i kalkulatorem w ręku oraz szczegółowe planowanie wydania każdej złotówki. Powszechne staje się też porównywanie cen tych samych produktów w różnych sklepach i dokonywanie zakupów ta, gdzie taniej. Łatwiej planować gospodarowanie finansami wtedy, kiedy do dyspozycji mamy na przykład dwie wypłaty, których wysokość jest każdego miesiąca jeśli nie taka sama, to przynajmniej podobna. Trochę gorzej mają ci, którzy pracują jako freelancerzy i nie mogą liczyć na stałe wpływy na konto. Również w takiej sytuacji jednak można osiągnąć finansowa stabilizację i dobrze gospodarować pieniędzmi – wystarczy tylko odrobina chęci.

Specyfika owczego pędu

Wielu lubi rzeczy modne. I dotyczy to tak ubrań czy obuwia, jak i jedzenia, sprzętu elektronicznego, różnego typu gadżetów. Nie zawsze zwracamy uwagę na to, czy coś jest naprawdę potrzebne, funkcjonalne, na pewno dla nas odpowiednie, dobrze pasujące. Często głównym elementem decyzyjnym staje się po prostu moda na coś, która powoduje, że zaczynamy wychodzić z założenia, w myśl którego, jeśli inni coś mają, my też chcemy. Takie postępowanie określane mianem owczego pędu nie jest obce chyba nikomu. Jeżeli bowiem sami w niego nie popadamy, to i tak mamy okazję obserwować go, a nawet w jakiś sposób doświadczać, chociażby przez kolejki w sklepach czy cały szereg reklam generujących różne mody i w taki właśnie sposób owczy pęd wspomagających. Chcemy, chociaż nie potrzebujemy. Niekoniecznie coś jest dla nas odpowiednie, ale jest modne, więc co tam: przemęczymy się, ale będziemy mieli i dzięki temu dołączymy do tych „na topie”. Nie zawsze też stać nas, ale i ten problem udaje nam się przeskoczyć, byleby tylko nie stracić miejsca w wyścigu do sklepowych kas. Oczywiście napędzamy dzięki temu gospodarkę, ale jakie korzyści czerpiemy dla siebie? Chyba jedynie chwilową satysfakcję z zakupu, bo przecież co zrobić z rzeczą, która i tak okazuje się niepotrzebna, mało funkcjonalna, nieodpowiednia.

Czym są finanse

„Finanse” są pojęciem dość często przewijające się w naszym życiu. Mówi się o nich w pracy, w środkach społecznego przekazu, w domu, a nawet w szkole, gdyż już od najmłodszych lat uczeni jesteśmy, z różnym efektem, jak tymi finansami gospodarować i co robić, by gospodarka ta była prawidłowa. Temat zatem przewija się często, ale zdecydowanie rzadziej skupiamy się w nim na zastanowieniu się nad tym, czym te finanse w ogóle są. Jedni uważają, że to po prostu pieniądze. Dla innych stanowią one całokształt dochodów uzyskiwanych przez konkretną osobę czy przedsiębiorstwo. Inni rozumieją je jako zestaw przychodów, wydatków, dochodów. W zależności od tego, z jakiego punktu widzenia rozpatrywane jest pojęcie finansów, główne elementy jego definiowania będą się przesuwały. Rozumienie potoczne będzie kładło nacisk na samą rolę pieniądza. Rozumienie naukowe wskaże aspekty, jakie uwzględnić należy, by kompleksowo pojęcie finansów wyjaśnić. Pojawią się zapewne też definicje z punktu widzenia pracowniczego, ekonomicznego, gospodarczego. Przeciętny „korzystający z zasobów finansowych” jednak nie będzie raczej skupiał się na tym, co za pojęciem finansów dokładnie się kryje, ale na tym, co zostaje w portfelu do końca miesiąca. Samym definiowaniem nie da się przecież zaspokoić podstawowych potrzeb.

Jak skutecznie oszczędzać

Wielu z nas chciałoby móc w ciągu roku co miesiąc odkładać tyle pieniędzy, by w okresie urlopowym spokojne móc wyjechać gdzieś daleko i, nie zapożyczając się z tego tytułu, po prostu odpocząć, zapominając o pracy i wszelkich innych aspektach dnia codziennego. Pojawia się jednak problem: jak oszczędzać, by oszczędzać skutecznie. I drugi: co zrobić, żeby oszczędności utrzymały się na koncie dłużej niż kilka dni. Często bowiem mamy tendencję do tego, by pieniądze odłożone w jednym miesiącu właściwie już w kolejnym spożytkować na cele, które w pierwszej chwili wydają nam się niezwykle istotne i wprost niezbędne do dalszego funkcjonowania, a dopiero po czasie dochodzimy do tego, że właściwie niekonieczna była ich realizacja. Skutecznych sposobów oszczędzania przedstawia się nam wiele. Możemy o tym poczytać w prasie, Internecie lub w rozmaitych poradnikach, a także posłuchać w radiu czy telewizji. Wciąż powtarza się, że wystarczy wybrać najkorzystniejszy dla nas sposób oszczędzania, a dzięki temu zawartość naszego konta stale będzie rosła. Może i tak, ale raczej nie stanie się to bez samodyscypliny, odrobiny uporu i samokontroli. To właśnie te czynniki mają najistotniejszy wpływ na to, czy uda nam się odłożyć coś na dłużej, czy raczej każde poczynione oszczędności będą jedynie chwilowe.